Korzystając z faktu, że powinnam wziąć się w końcu za naukę, bo semestr powoli ma się ku końcowi i zaczynają się zaliczenia, przybywam do Was z miłym, lekkim i przyjemnym postem zakupowym.
Praktycznie wszystkie te produkty (oprócz biedronkowego micela) są dla mnie kompletną nowością i z miłą chęcią zabiorę się za ich testowanie.
Oto sprawcy zamieszania:
1. Płyn micelarny BeBeauty
To już moje 3 opakowanie i wciąż jestem zachwycona tym jak niepozorny micel za niespełna 5zł radzi sobie z codziennym demakijażem. Ostatnio używam go także jako tonika.
2. Lakier do paznokci Essie w kolorze Watermelon
Skuszona promocją SP na lakiery do paznokci, postanowiłam zapoznać się z fenomenem marki, o której do tej pory słyszałam tylko legendy. Cena 35 zł na buteleczkę 13,5ml lakieru do paznokci nieco mnie odstraszała, ale za 26 zł byłam już gotowa zaryzykować. Kolor miałam już wypatrzony (dzięki Wam wszelkie blogi Lakieromaniaczek!) i oto 'arbuzik' jest już mój. Pierwsze testy poczynione i... jestem zachwycona! Ale o tym później.
3. Masło do ciała Joanna Naturia z truskawką
Również SP. Po przebojach z czekoladowo-kokosowym masłem Perfecty (denko już wkrótce!) zachciało mi się czegoś świeżego i wiosennego. Padło więc na truskawki i zobaczymy co z tego będzie.
4. Mascara Wibo Growing Lashes
Mój tusz VML, który Wam ostatnio pokazywałam dopełnia swojego żywota. W Rossmannie zupełnie przypadkiem do koszyka wpadł mi ten o to tusz za niespełna 10zł, o którym słyszałam same wspaniałości. Potestujemy, zobaczymy.
No i na koniec moja pierwsza w życiu wizyta w Yves Rocher. Jedno trzeba im przyznać - wiedzą jak przyciągnąć i utrzymać klientów. Oprócz dwóch, poniższych produktów, przytachałam do domu jeszcze kolejną do kolekcji kartę lojalnościową, tonę próbek (to nic, że połowa się dla mnie nie nadaje :D), torbę ekologiczną i bon na tusz do rzęs o wartości 49zł przy kolejnych zakupach. Cóż, kusi. A co wybrałam?
5. Woda do demakijażu z wyciągiem z bławatka
6. Lawendowy peeling do stóp
To by było na tyle zakupowego szaleństwa.
Miałyście, lubicie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 kwietnia 2013
czwartek, 25 kwietnia 2013
Podstawowa kosmetyczka.
Witajcie.
Makijaż jest ważnym elementem codziennego, porannego rytuału.Musi być lekki i szybki, gdyż rano, gdy spieszę się na uczelnię nie mam zwykle zbyt dużo czasu na bawienie się w malunki i tworzenie "nowej twarzy".
Więc gdy zbierałam moje podstawowe produkty do codziennego makijażu, nie musiałam głęboko grzebać - miałam je pod ręką.
Prezentuję więc podstawę mojej kosmetyczki w kategorii: makijaż.
[To nie błąd, że nie widzicie tu podkładu. Nie używam go od jakiegoś czasu, bo wciąż rozglądam się za "tym idealnym". I tu pytanie: co lekkiego polecacie do cery mieszanej z tendencją do świecenia się w sferze T? Macałam ostatnio Lancome Tient Idole, jako że da się nim stopniować krycie, ale wciąż się nie zdecydowałam.]
1. Paletka Sleek Storm
Znana i lubiana w świecie blogowym paletka cieni, którymi można zmalować zarówno makijaż dzienny i wieczorowy. Cienie są naprawdę przyzwoitej jakości, nie osypują się (oprócz wyjątku jakim jest granat) i na bazie wytrzymują w stanie nienaruszonym przez cały dzień. Są też plastyczne, łatwo się z nimi pracuje. Czego więc chcieć więcej?
Cena: ok. 32 zł, Allegro
2. Róż Sephora nr. 10. romantic rose
Bez delikatnego rumieńca na policzkach nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Na temat tego różu planuję osobną recenzję więc teraz powiem krótko: jestem z niego naprawdę zadowolona, na dobrze zmatowionej twarzy utrzymuje się cały dzień, blednie równomierni nie tworzy "placków".
Nakładam go widocznym na zdjęciu pędzlem do różu również z Sephory, nr. 40.
Cena: 39zł
3. Antybakteryjny puder Synergen w odcieniu 01
Kolejny znany hit, tani jak barszcz i łątwo dostępny. Daje naturalny efekt, nie widać go na twarzy. Dobrze matuje, choć nie jest to efekt długotrwały. Nakładam go jednak nie dołączoną gąbeczką, a widocznym na zdjęciu pędzlem do pudru Essence.
Cena: 7zł, Rossmann
4. Baza pod cienie Kobo
Niezwykle wydajna, spełnia swoje zadanie perfekcyjnie i utrzymuje cienie (nawet te gorszej jakości) przez cały dzień. Wprawdzie pod koniec ciężko wybrać ją placami ze słoiczka (szczególnie przy długich paznokciach), ale konsystencja i działanie sprawiają, że nie mam się do czego więcej przyczepić. Mam ją już jakieś pół roku i wciąż spisuje się świetnie.
Cena: ok. 18zł
5. Korektor Bell Multi Mineral Anti-Age, odcień 1
Używam go pod oczy, głównie do rozświetlenia. Nie mam dużych 'sińców' pod oczami, więc jego delikatne krycie mi odpowiada. Ładnie nawilża okolice oczu, jest lekki i niesamowicie wydajny.
Cena: ok. 10zł
6. Tusz do rzęs L'Oreal Volume Million Lashes
Mój tusz idealny! Pięknie rozdziela rzęsy (może nie ma ich 'miliona', ale na pewno dużo!), wydłuża i pogrubia. Nie odbija się na powiece, nie kruszy. A poza tym ma fantastyczne opakowanie! (Tak jestem sroką.).
Cena: ok. 50 zł, ja zawsze poluję na promocje
7. Kredka do oczu Avon, Glimmerstick Diamonds, odcień: smokey diamond
Bardziej szara niż srebrna automatyczna kredka do oczu z delikatnymi drobinkami. Jestem pod wrażeniem jej trwałości bo wytrzymuje w idealnym stanie przez cały dzień. Miękka, bardzo wygodna w aplikacji.
Na co dzień bardzo rzadko używam czarnej kredki, stawiam właśnie na szarości lub brązy.
Cena: nie pamiętam, ale wizaż podaje, że 20zł
__________________________
Jeszcze odnośnie samego bloga: obecnie jestem na etapie dostosowywania odpowiedniego szablonu. Jestem perfekcjonistką więc może to trochę potrwać, gdyż uzdolniona graficznie, a tym bardziej w jeżyku html to ja nie jestem. Ma jednak nadzieję, że wkrótce wyjdę z tym całym bałaganem na prostą.
Pozdrawiam i do przeczytania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)